piątek, 20 września 2019
Miło Cię widzieć!

KRADZIEŻ PO POLSKU

06 czerwca 2013

Kradziez-dokumentow-a-wyludzenia-IV-kw-2012-111949-640x640.jpgWokół nas jest wiele pokus - sklepy kuszą atrakcyjnymi towarami, chęć posiadania wzmagają atrakcyjne reklamy umacniające kult radosnej konsumpcji. Stąd już tylko krok do przywłaszczania sobie różnych rzeczy, zwłaszcza jeśli nie zawsze nas na nie stać.

Sklepowi złodzieje zazwyczaj nie mówią wprost, że kradną. Zdesperowany emeryt, który zwinął do kieszeni kawę, matka, wkładająca dziecku do kieszeni puder warty kilkadziesiąt złotych lub nastolatka, która oderwała zabezpieczenie i wyszła z przymierzalni z nową bluzką na sobie, usprawiedliwiają siebie, że ich czyny nie są poważnym przestępstwem, a sytuacja materialna zmusza ich do takich posunięć.

 

Przywłaszczamy sobie cudzą własność nie tylko w sklepach. W Internecie kradniemy co się tylko da: pliki muzyczne i filmowe, a także oprogramowanie komputerowe. Często też dopuszczamy się kradzieży w pracy i  tak jak w przypadku internetowego "myszkowania"  Polacy nie uważają tego za czyn naganny. Pracownicy wynoszą z pracy różne rzeczy, w tym artykuły biurowe, uważają, że zabranie pracodawcy 20 kartek z ksero nie jest występkiem. Prowadzą rozmowy prywatne przez służbowy telefon czy używają firmowego sprzętu lub samochodu w celach niezwiązanych z pracą. Wynoszą i nadużywają jednak nie tylko ci, którym nie starcza do pierwszego, także ci najlepiej zarabiający. Wielu pracowników nie ma poczucia odpowiedzialności za wynik finansowy firmy i wpływu tego wyniku na swoją sytuację. Bardzo wielu czuje się wprost okradanych przez własnych szefów. To poczucie pogłębiają przeprowadzane w ostatnich latach cięcia płac, redukcje zatrudnienia i zwiększanie wymagań wobec pracowników. Ludzie żalą się przy każdej okazji, a to, że firma ich wyzyskuje, więc jakoś muszą to sobie zrekompensować, albo tłumaczą się tym, że jakby pracodawcy  godziwie płacili, to pracownicy nie musieliby tego nadrabiać kradzieżą. Czasami rekompensując w ten sposób niskie wynagrodzenie pracownik uzbiera drugą, a nawet trzecią i czwartą pensję. W firmach transportowych kierowcy po prostu spuszczają benzynę z baków albo wchodzą w układ z pracownikami stacji benzynowej  tankując tylko część paliwa, za które płaci firma, a resztę sprzedają na boku i dzielą się zyskiem. Prawdziwym eldorado dla kierowców i pracowników firm budowlanych są budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu. Podwykonawcy płacą pracownikom grosze, a czasami wcale, bo sami nie mogą wyegzekwować swoich należności. Pracownicy kradną więc, co się da, by jakoś to sobie odbić.

 

normal.jpgWynoszenie z firmy różnych rzeczy należało by jednak traktować bardzo indywidualnie. To wiąże się z tym, jak bardzo ktoś jest związany z firmą i wartościami wchodząc do firmy i  wychodząc  z niej oraz na jakich wartościach opiera się firma, czyli systemie zarządzania i wynagrodzeń. To też jest bardzo ważny sygnał dla pracodawców, bo pracownik, który nie ma oporu wynieść przedmiotów, może nie mieć też oporu "wynieść" poufnych informacji kluczowych dla działalności firmy. Jednak każdy przypadek należy oceniać bardzo ostrożnie, bo niesłuszne oskarżenie może nigdy nie odbudować raz utraconego zaufania pracownika.

 

Polacy mają też osobliwe rekordy dotyczące tego, co można ukraść. Niektóre z kradzieży zakrawają na kabaret, np. porwanie z bistro piętnastokilogramowego kawału kababa czy „zwinięcie” dziesięciotonowego mostu. Ginie wszystko co tylko da się ukraść.  Przez wiele lat domeną złodziei były linie niskiego napięcia z gołymi przewodami aluminiowymi, wycinane i wywożone na skupy złomu. Aluminium jest jednak tańsze od miedzi, dlatego jest coraz mniej kradzieży przewodów, rośnie za to liczba kradzieży elementów transformatorów. Koszty wynikające z kradzieży ponoszą wszyscy legalnie płacący za prąd odbiorcy. W Niemczech Polacy kradną markowe ubrania, we Włoszech - perfumy, w Szwecji - AGD. Stereotyp Polaka złodzieja trudno będzie wyeliminować. Na Polskę i Czechy wciąż przypada aż połowa niemieckich samochodów, które giną za granicą. „Jak brzmi nowy slogan polskiej branży turystycznej? Przyjeżdżajcie do nas – wasz samochód już tu jest!”. Niestety przestępstwa samochodowe to nadal atrakcyjny biznes.

 

zlodziej.jpgNie zawsze jednak złodziej to  ktoś kto kradnie z premedytacją. Granica między kleptomanią a kradzieżą jest bardzo cienka. Dotknięte tym zaburzeniem osoby nierzadko doświadczyły w życiu urazów psychicznych związanych z ciężkimi sytuacjami kryzysowymi, uciszają tym swoje niepowodzenia. Na rozwój tego zaburzenia mogą też wpływać niektóre geny. Zjawisko kleptomanii zostało ujęte przez Światową Organizację Zdrowia na liście zaburzeń mentalnych i behawioralnych, takich jak piromania czy nałogowy hazard. Psychologowie potwierdzają, że kradzież łączy się z podnieceniem, pewnym ryzykiem, niekontrolowanym skokiem adrenaliny we krwi. To przecież podniecające robić rzeczy ryzykowne czy niedozwolone. Psychiatrzy zaliczają to schorzenie do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Zwykle łączy się ono z problemami z odżywianiem oraz obsesjami seksualnymi. Kleptomanii sprzyjają różne sytuacje stresowe, na przykład kryzys małżeński czy kłopoty w pracy, szkole. Kleptomania jest trudna do leczenia. Głównie z tego powodu, że kleptoman prawie nigdy nie zdaje sobie sprawy ze swojego problemu i rzadko szuka fachowej pomocy. Najczęściej schorzenie to wykrywane jest przy okazji rozmów ze specjalistami z zupełnie innych powodów lub z powodu problemów z prawem. Leczenie polega głównie na terapii psychologicznej i podawaniu leków, podnoszących poziom serotoniny.

 

„Rozmawiają dwaj kanibale przy grillu:
- Nie obracaj tak szybko! Mięso się dobrze nie upiecze!
- Nie ma mowy! To Polak, jeśli będę kręcił wolniej to ukradnie mi węgiel.”

 

Red. Port.

Oceń ten artykuł
(5 głosów)